Głównej zawartości

Przypomnieli o tym uczestnicy obchodów Światowego Dnia Autyzmu, zorganizowanych na Rynku Starego Miasta. To okazja, by uświadomić sobie, jak  trudna do pojęcia jest choroba, która potrafi odgrodzić niewidzialnym murem od bliskich i realnego świata. Autyzm dotyka sfery umysłu i ciała, zamykając chorego w jego własnym wymiarze, niedostępnym dla otoczenia. Odgrodzeni niewidzialnym murem od chorej osoby są także jej najbliżsi,  zmuszeni - krok po kroku- do nauki podstawowych relacji, dzięki czemu choć trochę są w stanie wejść w inny świat cierpiących na autyzm.

O wszystkich odcieniach autyzmu rozmawiano podczas festynu na Rynku, w którym uczestniczyły Iwona Wiśniewska, Starosta Stargardzki oraz Irena Agata Łucka Członek Zarządu Powiatu. Pani Starosta miała okazję spotkać się również z podopiecznymi Ośrodka Rehabilitacyjno- Edukacyjno- Wychowawczego. Placówka przy ul. Żeglarskiej 3 w Stargardzie ma  pod swoją  opieką 42 wychowanków o różnym stopniu niepełnosprawności. Na co dzień korzystają m.in. z treningów umiejętności społecznych, w ramach których uczą się, jak nawiązywać podstawowe relacje ze światem zewnętrznym.

Niebieski w czwartkowe południe Rynek wypełniły natomiast dzieci ze wszystkich przedszkoli w Stargardzie. Na festyn przybyły też licznie uczniowie stargardzkich szkół, którzy mieli okazję poznać w przystępnej formie techniki terapii z osobami dotkniętymi autyzmem. Dużym powodzeniem cieszyło się szczególnie Stanowisko Dogoterapii. Można było poznać, jak przełamywać bariery i psychiczne granice dzięki prostej formie kontaktu z czworonogiem. W świat o niebieskim kolorze wprowadziły też uczestników pokazy technik sensoplastycznych. Przypomniały one, jak poprzez konkretne bodźce dotrzeć do zamkniętych w innym świecie. Nie zabrakło także na Rynku wspólnych zabaw, gier i pokazów sportowych.

Wymiar „niebieskiego spotkania” na Rynku jest jeden: by nie przypominać sobie o tych, którzy cierpią uwięzieni w swoim świecie jedynie przy okazji święta. Są bowiem obok  nas na co dzień. Jesteśmy im potrzebni także wtedy, gdy widzą i czują zupełnie inaczej...

Fot. T. Surma